Konkurs indywidualny 14.12.2025

Niedzielny konkurs indywidualny Pucharu Świata na Vogtland Arenie w Klingenthal był kolejną odsłoną dominacji Domena Prevca, który po sobotnim triumfie nie zwolnił tempa i z dużą pewnością siebie zapisał na swoim koncie czwarte z rzędu zwycięstwo w sezonie. Rywalizacja odbyła się w dwóch seriach przy zmiennej pogodzie, a w klasyfikacji końcowej dokładnie rozstrzygnięto walkę o podium, na które wskoczyli także skoczkowie z Japonii i Słowenii. 

W pierwszej serii Prevc oddał bardzo daleki skok, który dał mu prowadzenie już po pierwszej rundzie. W drugiej serii potwierdził świetną dyspozycję, jako jedyny zawodnik osiągając 140 metrów lub więcej w obu próbach, co pozwoliło mu na zdobycie znacznej przewagi punktowej nad resztą stawki i sięgnięcie po kolejne zwycięstwo w Pucharze Świata. 

Za Słoweńcem na drugim miejscu sklasyfikowany został Ren Nikaido z Japonii, który zaprezentował dwa solidne skoki i konsekwentną technikę lotu, co pozwoliło mu wyprzedzić większość czołówki i osiągnąć bardzo dobre drugie miejsce w konkursie. 

Na trzecim stopniu podium stanął kolejny Japończyk, Ryoyu Kobayashi, który również wylądował wysoko w końcowej klasyfikacji, punktując regularnymi, dobrze wykonanymi skokami. Jego występ był jednym z bardziej wyrównanych w całym konkursie, co zapewniło mu miejsce tuż za zwycięskim duetem. 

W przeciwieństwie do zawodów sobotnich, w niedzielnych skokach Polacy mieli trudniejszy dzień i nie udało im się powtórzyć świetnych występów sprzed 24 godzin. Najwyżej sklasyfikowany z biało-czerwonych był Piotr Żyła, który po ładnym locie osiągnął 20. miejsce w klasyfikacji końcowej. To wynik dający punkty, chociaż wyraźnie niższy niż w dniu poprzednim. 

Nieco dalej, na 31. pozycji, został sklasyfikowany Kamil Stoch po skoku na 128 metrów, który niestety nie wystarczył do wejścia do czołowej trzydziestki i zdobycia punktów. Jego udział w konkursie zakończył się po pierwszej serii, co oznaczało brak drugiej próby. 

Również Kacper Tomasiak zakończył zawody już w pierwszej rundzie po skoku na 129 metrów, co nie dało mu miejsca w punktowanej trzydziestce. W podobnej sytuacji był Maciej Kot, który lądował na 126,5 metra i zajął 37. pozycję w klasyfikacji. 

Pozostali reprezentanci Polski również nie zdobyli punktów, choć odległości ich skoków były bliskie kwalifikacji do drugiej rundy.